poniedziałek, 17 grudnia 2012

Wstyd

Stała przy oknie pijąc poranną herbatę. Spoglądała na naturę budzącą się do życia- zupełnie tak jak ona. Choć ludzie nie dostrzegali jej artystycznej i wrażliwej duszy, miała ją. I na nieszczęście uaktywniała się w najmniej odpowiednim momencie, kiedy tak naprawdę chciała skryć swoje uczucia i potrzeby. Wzruszały ją rzeczy najbanalniejsze, najzwyklejsze w swej naturze.
Postawiła kubek z niedopitą herbatą na blacie i podeszła do stołu by przy nim usiąść. Twarz schowała w dłoniach i przymknęła na chwilę powieki by odzyskać wewnętrzną równowagę. Poczuła na policzku ciepły oddech. Rozszerzyła palce i zobaczyła tuż przy swojej twarzy twarz dziewczyny. Uśmiechała się i wpatrywała w nią z zaciekawieniem. Zbliżyła swoje usta do policzka i dała całusa na dobry początek dnia. Usiadła naprzeciw niej.
- Chcesz może herbaty? -starsza zerwała się szybko z krzesła by ukryć swoją słabość. Chwyciła dzbanek i nalała niepełny kubek parującego napoju. Postawiła przed nią z lekkim trzaśnięciem.
- Dziękuję- młodsza skinęła głową i otoczyła kubek dłońmi.- Gdzie idziesz? - Zmrużyła czoło z niezadowoleniem widząc jak starsza kieruje się do wyjścia.
Nic nie odpowiedziała. Oparła się o drzwi nie odwracając się do niej. Młodsza cicho westchnęła i podeszła do niej. Objęła ją w pasie opierając podbródek o ramię. Musnęła jej włosy i dmuchnęła w nie lekko.
- Wiesz, że nie musisz niczego ukrywać przede mną.
Dziewczyna odwróciła się szybko w stronę młodszej. Spojrzała na nią ze złością. Miała łzy w oczach i zaciśnięte wargi.
- Taką chcesz mnie widzieć? Ja nie chcę tego. Nie chcę!- cicho załkała opierając się o jej ramię- ... wstydzę się tego.
Dziewczyna pogładziła ją po karku, przytuliła do siebie i poczekała aż się uspokoi. Uspokajająco mówiła do niej. Dała jej czas na pozbieranie się w sobie. Była przy niej tak długo jak tego potrzebowała.
- Kocham Cię- usłyszała z jej ust po pewnym czasie. To było dla niej najcenniejsze.

Szczęście

Blond chłopak szedł plażą wzdłuż linii brzegu. Patrzył na zachodzące słońce, które tworzyło piękną grapefruitową poświatę. Piękno natury budziło w nim niezwykłe wzruszenie. Był szczęśliwy ale jednak czuł pustkę. Odszedł trochę od morza by usiąść na jednej z wydm. Głęboko westchnął wpatrując się w dal. W pewnej chwili poczuł ciepło, które otoczyło jego ciało. Spojrzał w bok i zobaczył jego oczy.
- Co Ty tu..?
- Myślisz, że pozwoliłbym Ci odejść? -przerwał mu dotykając palcem jego warg- Za bardzo Cię kocham aby zapomnieć ot tak te wszystkie miesiące i godziny, które razem spędziliśmy.
Chłopak uśmiechnął się lekko słysząc te słowa. Niewątpliwie tego mu brakowało i to chciał usłyszeć w tej chwili. Oparł się o jego tors całym ciężarem ciała, rozluźniając się tym samym. Ten musnął jego włosy, przeczesał je palcami z czułością. Blondyn pociągnął nosem zaciskając mocno powieki.
- Hej, co się stało, hm?- straszy mówił do niego ciepłym głosem. Złapał w pasie i odwrócił do siebie tak aby spojrzeć mu w oczy. Potarł kciukiem jego wilgotny policzek.
- Wiesz... nie sądziłem, że spotkam kiedyś kogoś takiego jak Ty- podniósł swoje zaszklone oczy na niego.
- Kogoś takiego jak ja?- zmarszczył czoło i spojrzał na niego zdziwiony nie bardzo rozumiejąc o co chodzi.
- Nie wierzyłem w to nigdy, że spotkam swoją drugą połówkę, dopełnienie mnie. Rozumiesz?- Spojrzał na starszego z nadzieją. ten uśmiechnął się i przytulił go ponownie do siebie, jeszcze mocniej.
- Rozumiem, rozumiem... Przy Tobie właśnie czuję się szczęśliwy- pochylił się by obdarować go pocałunkiem, jednym z wielu tego wieczoru.

wtorek, 11 grudnia 2012

Przemyślenia

Usiadł na ławce w parku. Otaczała go cisza. Biel otoczenia kontrastowała z czernią nocy. Przymknął oczy by poczuć się cząstką natury. Oczyszczał swój umysł z zazdrości, smutku i niepowodzeń. Przygryzł boleśnie wargę by zatrzymać łzy zbierające się w kącikach oczu. Spojrzał w niebo z głębokim westchnieniem. Drobniutkie płatki śniegu osadzały się na pojedynczych kosmykach włosów. Czuł, że się uspakaja. I choć jego ciało przeszywały ogromne dreszcze, a dłonie bez rękawiczek zaczęły zamarzać, nie czuł chłodu. Oparł się wygodniej o oparcie ławki. Uśmiechnął się do własnych myśli i wspomnień z nim w roli głównej. Wiedział, że go kocha. Wiedział, że tego uczucia nie zamieniłby na żadne inne. Czuł, że bez niego byłby wrakiem człowieka. Był jego codziennością, radością, wrażliwością- miłością. Wstał z ławki i skierował swe kroki ku domu. Wiedział, że on tam na niego czeka, jak zawsze.
W domu było pusto i ciemno. Z łomoczącym sercem lekko zapukał do drzwi jego pokoju. Był tam. Siedział przy słabym świetle wpatrzony w okno. Odwrócił się bez słowa i spojrzał na niego nieco zdziwiony. Chłopak wszedł do pokoju podchodząc do niego. Pochylił się i otoczył jego ciało ramionami. Zimny policzek przyłożył do jego szyi. Uśmiechnął się lekko i wyszeptał mu do ucha te dwa tak dobrze znane słowa- kocham Cię.

Pierwszy raz

- Wiesz, chciałbym spróbować czegoś nowego- chłopak spojrzał na niego z zainteresowaniem.
- A co takiego?- młodszy uciekł spojrzeniem w bok mocno speszony.
- Zapomnij, proszę- cicho wyszeptał i oparł się ciężko o poduszki skupiając wzrok na przedmiocie w oddali.
- Hej, przecież jestem Twoim przyjacielem. Możesz mi powiedzieć wszytko- uśmiechnął się do niego i złapał za dłoń. Młodszy spojrzał na niego, a potem na ich splecione palce.
- Właśnie dlatego nie mogę Ci powiedzieć...- nastała chwila długiej ciszy, którą przerywało tylko miarowe tykanie zegara.
- Może właśnie dlatego powinieneś wypróbować to ze mną?- głos starszego wyrwał go z letargu. Spojrzał na niego nieprzytomnie. Uśmiechnął się.
- Nawet nie wiesz o czym mówię. To niepoważne- zaśmiał się żałośnie.
- Wręcz przeciwnie. Dawno nie byłem taki poważny.
Spojrzał na jego kamienną twarz. Zapragnął go jeszcze mocniej. Ukląkł na łóżku, na chwilę zamknął oczy myśląc nad swoją decyzją. Westchnął cicho otwierając je. On tam nadal był. Siedział przed nim czekając na jakikolwiek ruch. Zbliżył się do niego bardziej, złapał za ramię i delikatnie ścisnął.
- Hyung...- spojrzał na niego rozpaczliwie.
- No już, ufam Ci- odpowiedział lekko zniecierpliwiony.
Z drżącymi wargami pochylił się do jego ust dotykając ich nieśmiało. Delikatnie je przygryzał, liżąc co jakiś czas. Po chwili powoli wsunął język do ust starszego, koniuszkiem dotykając jego języka. Nie czuł ani trochę by ten odwzajemnił pocałunek. Poczuł się nieswojo. Otworzył oczy i odsunął się od niego przygryzając wargę.
Starszy spojrzał na niego, złapał za ramiona i przyciągnął do siebie ponownie łącząc ich usta w jedność. Tym razem odpowiedział na każdą miłosną zaczepkę. Cicho pomrukiwał z zadowolenia.
- I jak Ci się podoba przyjacielu?- wyszeptał mu w usta z chytrym uśmieszkiem. Potarł koniuszek jego nosa swoim.
- Nie sądziłem, że pierwszy raz doznam tego z Tobą- jego policzki były zaróżowione, a oczy świeciły się jak dwa małe ogniki. Starszy zmierzył go nieprzyzwoicie.
- Chcesz doświadczyć czegoś jeszcze?
Młodszy wiedział co ten ma na myśli.

Zawstydzenie

Lekko musnął jego skronie. Pochylił się i dotknął warg starszego z mieszanym uczuciem niepewności i pożądania. Zanim zamknął oczy, widział jeszcze zaskoczone spojrzenie chłopaka. Jego usta były miękkie, nieznacznie rozchylone; wręcz zachęcająco prosząc o rozkosz jaką młodszy miał zamiar mu dać. Nie czuł jednak z jego strony żadnej inicjatywy. Odsunął się od niego. Bał zawstydzony tym co zrobił. Starszy patrzył na niego z nieodgadnionym wyrazem twarzy.
- Przepraszam ja... ja- zaczął ale hyung przerwał mu dotykając koniuszkiem palca jego ust.
- Wyglądasz naprawdę słodko gdy się rumienisz- starszy uśmiechnął się i złapał go za dłoń przyciągając do siebie.

Pocieszenie

Przeczytał wiadomość z przerażeniem. Trzymał w dłoni jego telefon nie za bardzo wiedząc co ma robić. Wyszedł z pomieszczenia, idąc przed siebie. Przechodząc obok otwartych drzwi na taras usłyszał cichy szloch. Stanął nasłuchując. Lekko odwrócił głowę w bok- był tam. Zupełnie bezbronny, drobny. Kurczowo ściskał w dłoniach końce swojej kurtki. Oparty plecami o balustradę i zapłakany wyglądał naprawdę żałośnie. Nawet na niego nie spojrzał. Podszedł do niego powoli, próbował przybrać kojący wyraz twarzy. Jednak chłopak osunął się na ziemię płacząc nieustannie. Starszy wiedział, że śmierć bliskiej osoby jest gorsza niż niejedno wyrządzone zło na świecie. Ukucnął obok, lekko poklepał go po ramieniu. Nie stać go było na nic więcej. Z bólem patrzył jak serce młodszego rozrywa się na miliony kawałków. Delikatnie przyciągnął go do siebie tuląc do piersi. Oparł brodę o jego głowę. Trwał przy nim tak długo aż ten się uspokoił. Tym samym roztapiając lód swojego serca.