Blond chłopak szedł plażą wzdłuż linii brzegu. Patrzył na zachodzące słońce, które tworzyło piękną grapefruitową poświatę. Piękno natury budziło w nim niezwykłe wzruszenie. Był szczęśliwy ale jednak czuł pustkę. Odszedł trochę od morza by usiąść na jednej z wydm. Głęboko westchnął wpatrując się w dal. W pewnej chwili poczuł ciepło, które otoczyło jego ciało. Spojrzał w bok i zobaczył jego oczy.
- Co Ty tu..?
- Myślisz, że pozwoliłbym Ci odejść? -przerwał mu dotykając palcem jego warg- Za bardzo Cię kocham aby zapomnieć ot tak te wszystkie miesiące i godziny, które razem spędziliśmy.
Chłopak uśmiechnął się lekko słysząc te słowa. Niewątpliwie tego mu brakowało i to chciał usłyszeć w tej chwili. Oparł się o jego tors całym ciężarem ciała, rozluźniając się tym samym. Ten musnął jego włosy, przeczesał je palcami z czułością. Blondyn pociągnął nosem zaciskając mocno powieki.
- Hej, co się stało, hm?- straszy mówił do niego ciepłym głosem. Złapał w pasie i odwrócił do siebie tak aby spojrzeć mu w oczy. Potarł kciukiem jego wilgotny policzek.
- Wiesz... nie sądziłem, że spotkam kiedyś kogoś takiego jak Ty- podniósł swoje zaszklone oczy na niego.
- Kogoś takiego jak ja?- zmarszczył czoło i spojrzał na niego zdziwiony nie bardzo rozumiejąc o co chodzi.
- Nie wierzyłem w to nigdy, że spotkam swoją drugą połówkę, dopełnienie mnie. Rozumiesz?- Spojrzał na starszego z nadzieją. ten uśmiechnął się i przytulił go ponownie do siebie, jeszcze mocniej.
- Rozumiem, rozumiem... Przy Tobie właśnie czuję się szczęśliwy- pochylił się by obdarować go pocałunkiem, jednym z wielu tego wieczoru.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz